✩Nia✩
Umówiłam się z Calumem w pizzerii. Siadam przy jednym z dwuosobowych
stolików i czekam na niego. Minuty ciągną się jak godziny, a Hooda nie ma i nie
ma. Gdy już chcę się zbierać, Australijczyk wchodzi. Zauważa mnie i szybkim
krokiem podchodzi. Zajmuje miejsce naprzeciwko mnie.
- No cześć mała. - wita się. - Ile to my się nie widzieliśmy... -
opiera się na ręce. - Od koncertu Andy'ego miesiąc temu, gdy spotkałaś się z
byłym i nagle kontakt się urwał. - sam sobie odpowiada. - Przez tyle czasu nie
wiedziałem co z nami, bo chyba jeszcze nie zerwaliśmy...
- Właśnie o to chodzi. Nie możemy się teraz rozstać. - oznajmiam i
chwytam jego dłoń, którą szybko cofa.
- Żartujesz? Lovelis, to tylko krótki romans on tour. - przewraca
oczami. - To nie mogło dłużej trwać.
- Ale Calum... - zaczynam.
- Może zamówimy pizzę? - zmienia temat.
- Ewentualnie. Teraz jest coś istotniejszego. - próbuję przekazać mu
to, co planowałam od początku.
- Jedną dużą pepperoni! - woła do obsługi. - Chcesz coś do picia? -
pyta mnie szeptem.
- Nie. Chcę tylko chwilę uwagi. - odpieram.
- I jedną dietetyczną colę! - dodaje, a dopiero potem zerka na mnie. -
Coś mówiłaś?
Wzdycham, przewracając oczami.
- Tak. Muszę powiedzieć Ci coś ważnego. Calum... - zaczynam, ale wtedy
rozbrzmiewa dzwonek jego telefonu.
- Sorry. Muszę odebrać. To manager. - wstaje i wychodzi.
Jestem zirytowana. Zachowuje się jak dzieciak. Głupi, nieodpowiedzialny
dzieciak.
- Już jestem. - wraca i siada. - Mów szybko o co chodzi.
- Calum, ja... Ja... Będziemy mieli dziecko. - wypalam.
- Co!? - podrywa się z miejsca. - Co!?
- Dziecko, Cal. Dziecko. - mówię spokojnie, choć moje serce wali jak
oszalałe.
- Myślisz, że teraz stworzymy szczęśliwą rodzinę? - spogląda na mnie,
a jego oczy są puste. Zero ludzkich uczuć.
- A Ty nie? - czuję napływające łzy do oczu, a głos zaczyna mi się
łamać.
- Nie, Nia. Nie. - odpowiada.
- Czyli co? Mam sama je wychować? - pytam. Robi mi się słabo.
- Zawsze możesz usunąć. Mogę dać Ci pieniądze... - proponuje.
- Nie, dzięki. Zapomnij o mnie. - wychodzę, ścierając łzy spod oczu.
Wsiadam do swojego auta i odjeżdżam.
Brennan się obraził, Calum nie czuje się odpowiedzialny. Nie wiem czy
sama poradzę sobie z dzieckiem, ale nie usunę go. Tylko ono mi zostało. Nie
chcę go stracić. Kocham je nad życie.
✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩✩
Hood jest tak śmieszny i dziecinny, że normalnie tylko mu w łeb walnąć!
OdpowiedzUsuńZa to Nijka bardzo się ogarnęła :)
Pozdrawiam i czekam co dalej.